Więzień CT881

| chamber | obyczajowy | dramat | 24 | Anna 'Szarańcza' Szewczyk, Katarzyna Lewińska | larp "Harry Potter Drugi Sąd" |

Opis od autora

O GRZE

Larp „Drugi Sąd” zrodził mi się w głowie, gdy mój ówczesny szef powiedział, że z chęcią zacząłby dręczyć byłych strażników obozu koncentracyjnego, gdyby poznał ich adresy. Nie obchodziło go, że mają już ponad 90 lat i choroby typu Alzheimer, że niemal nie pamiętają tych wydarzeń ani swoich motywacji. Ci ludzie byli ŹLI i koniec. Kto w przystępny sposób pokazał Holocaust tak, że ludzie pokochali ideę? Oczywiście Rowling, autorka najmroczniejszego uniwersum dla młodzieży. Cóż może być gorszego od różdżki przystawionej do głowy? Różdżka jako alegoria wszystkiego, co można zrobić z różnymi typami ludzi którym się przystawi pistolet do czaszki, zaszantażuje rodzinę, albo zabierze ukochaną religię. Jako osoba w pozycji władzy (power play) możesz skazać swoją ofiarę na tortury (Crucio), śmierć, zmusić ją szantażem do wszystkiego (Imperio), upokarzać (Imperio), zaszantażować aby znieruchomiała / użyć pałki-paralizatora-czegokolwiek (Drętwota). Różdżka jako narzędzie władzy reprezentuje więc wszystkie możliwości, których mogą użyć obie strony – naziści/śmierciożercy i czarodzieje/”nienaziści”.

Koncepcja była taka, że po latach osadzenia śmierciożercy (po śmierci Czarnego Pana skazani na Azkaban) nie pamiętają już niemal niczego. Na skutek osłabienia magicznego i czegośtam (nie pamiętam, to nie ma znaczenia) Azkaban musi zostać opróżniony, a opinia publiczna naciska we wszystkie możliwe strony. Ukarać ich ponownie! Zamknąć w zakładach psychiatrycznych, bo są chorzy a nie źli, uwolnić i dać spokój, zabić. Następuje więc wyprawa przedstawicieli tychże nacisków (media, politycy i inni) do Azkabanu, aby tam przeprowadzić drugi sąd nad pozostałymi w osadzeniu śmierciożercami. Obie strony myślą, że w Azkabanie są wciąż akta z pierwszego sądu, jednak dokumenty te są śmiechu warte. Wygląda na to, że każdy śmierciożerca jest opisany jedną kartką (umieściłam ją w zeskanowanych kartach jako pierwszą) i niczym więcej. Czy zatem skazani są osadzeni na podstawie sprawiedliwego wyroku?

Ale przecież wszyscy, niemal wszyscy, wciąż pamiętają ofiary. Koszmar zbrodni. Okrucieństwo. Niektórzy są rodzinami ofiar.

O SKAZANYCH
Ważne jest to, że żaden ze skazanych nie miał wglądu w czarną kartę, czyli w jednostronicowe „akta” swojej sprawy. To co w nich zapisałam jest też zupełnym bełkotem – według mojego zamierzenia „pierwszy sąd” nigdy się nie odbył, a ktoś po prostu sfabrykował te wszystkie akta żeby mieć podkładkę i szybko pozbyć się „tych złych”. Po wielu latach w Azkabanie większość więźniów zachowała tylko strzępy wspomnień. Były one reprezentowane przez „rdzeń” (białą kartkę a4 z niejako strumieniem myśli, często bezładnym), oraz pojedyncze wspomnienia (trzy kartki a5 z pojedynczymi impresjami których więzień się jeszcze kurczowo trzyma). W zamierzeniu nie pozostało im nic innego oprócz tych szaleńczych myśli. W dodatku dementor (NPC) który miał za zadanie moderować dynamikę więźniów, mógł wyciągnąć rękę do dowolnego gracza, aby ten oddał mu wspomnienie do „spalenia”. Postać wówczas przestawała pamiętać to o czym było wspomnienie.

JAK WYSZŁO W PRAKTYCE

Karty postaci śmierciożerców dawały im niewiele możliwości do tworzenia. Wiedzieli, że cokolwiek powiedzą to może być tylko iluzja ich pamięci. Myśleli, że Oceniający wiedzą o nich więcej niż oni sami, więc zdarzało się, że zaczynali wierzyć w swoją winę implikowaną podczas sądu. Słabo zapanowałam w obu edycjach nad dynamiką przepływu ludzi. Niby dementor umożliwiał mi blokowanie spotkań, lub odcięcie jednego nieuważnego Oceniającego (z różdżką) w komnacie więźniów (bez różdżek), ale w pewnym momencie w każdej edycji tych spotkań między obiema frakcjami było zbyt mało. Byłam designerem śmierciożerców, więc nie brałam się za dynamikę Oceniających. Tamta frakcja narzekała niekiedy, że było nudno i czuli się bez możliwości działania.

Ponieważ śmierciożercom robiłam preplay-a ukazującego kolejność osadzania w Azkabanie, później grali bardzo na siebie wzajemnie, tworzyły się dynamiki szaleństwa (np. kiwania się, przemocy, rozmów o Czarnym Panu). Zawsze starałam się pod koniec gry dać im różdżki do ręki, co w drugiej edycji spowodowało że nie miałam kompletnie pomysłu na zakończenie. Uważam jednak tę frakcję za udaną i zakochałam się w koncepcji tej odwróconej moralności. Czy ktoś, kto już nie pamięta swoich przekonań zasługuje dalej na karę za ich posiadanie/wdrażanie w życie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *